niedziela, 11 lipca 2010

Post no.16: Lato.

Upał-dupał. Nie znoszę lata, ale tegoroczne jest jeszcze gorsze niż zwykle. Ogólnie jestem entuzjastą zimy. Jak jest mi zimno to się po prostu cieplej ubiorę. Z kolei w lecie jest taki problem, że jak mi za gorąco to co prawda mogę się rozebrać, ale od pewnego momentu już bardziej się po prostu nie da. O tyle dobrze, że płeć przeciwna z tego prawa często korzysta ku uciesze moich (i nie tylko moich) oczu. Dajmy na to taki Wrocław. Tam aż strach wyjść na ulicę! Owszem, miło jest sobie popatrzeć, ale póki co moja nieśmiałość w stosunku do kobiet wygrywa z moją pewnością siebie. Od października trzeba będzie się ostro za siebie wziąć. Zresztą, trzeba będzie to zrobić wcześniej. Może Iława będzie odpowiednim miejscem? Jedziemy tam z Kravcem z wyznaczonym celem. Ciekawy jestem czy oda się nam go zrealizować.

Dziś mijają równe dwa miesiące od mojej ostatniej matury, czyli w zasadzie dwa miesiące od rozpoczęcia wakacji. Strasznie szybko to zleciało. Nic konkretnego przez ten czas nie zrobiłem poza zniechęceniem paru osób do mnie. Standard. Tegoroczne wakacje będą prawdopodobnie najbardziej "wyjazdowymi" wakacjami w moim życiu. Póki co byłem tylko we Wrocławiu. Dwa razy. Ale w najbliższym czasie mam zamiar pojechać na Śląsk do moich ulubionych kuzynek (Julia, Marcelina - to o was). Później na tydzień do Ustki,  a następnie długo oczekiwana Iława. A co dalej? We wreśniu parę występów z teatrem. Co prawda jest okazja żeby pojechać na obóż sportowo-rekreacyjny z Polibudy i na Obóz Adaptacyjny czegośtam we wrześniu, ale z pewnych powodów chyba jednak odpada. Łukasz chciał też żebym przyleciał do niego do Anglii. Ale jeszcze przed wakacjami zadeklarowałem się, że wrzesień będę miał wolny. I przez teatr wszystko sie sypie. 

Skoro już wspomniałem o Śląsku. Tam spędziłem najlepsze chwile mojego wciąż trwającego dzieciństwa. Pamietam jak wakacyjne wyjazdy do Pielgrzymowic były główną atrakcją sezonu letniego. Tak jest zresztą do dziś, jednak coraz rzadziej się udaje tam pojechać. W tym roku mam nadzieję że się uda. Julia pisała do mnie wczoraj co mnie bardzo ucieszyło. Pogadaliśmy sobie jak za starych dobrych czasów. I  teraz nabrałem takiej chęci żeby Śląsk odwiedzić jak nigdy. Zwłaszcza, że nie byłem tam z rok. Jak nie wiecej. Muszę się tylko dowiedzieć czy Marcelina też jest czy gdzieś wyjeżdża. Julia jest w ogóle dobrym tematem na osobny wpis. To chyba najwspanialsza kuzynka jaką mam. Aż szkoda, że jest rodziną. Z drugiej strony jednak gdyby nie była rodziną zapewne nigdy byśmy się nie spotkali. To dziwne, ale większość kobiet które mi się podobają ma jakieś cechy wspólne z Julią. Można powiedzieć, że jest moim punktem odniesienia. 

PS1. Zabierzcie to pieprzone słońce! I te wszystkie latające gówna zwane przeze mnie fruwatonami.

PS2. Finał dziś! Bez względu na to kto wygra będę zadowolony. Ważne że Niemcy nie wygrają. Swoją drogą szkoda Urugwajczyków.

2 komentarze:

  1. Masz najdłuższe wakacje w swoim życiu i jeszcze narzekasz? Nie dobry Hawełka. O jakich występach mówisz we Wrześniu? Nie tylko Awanturę wystawiamy? Coś jeszcze ma być?
    Co do słońca mi w sumie nie przeszkadza - rolety na oknach, klimatyzacja chodzi pełną parą i prawie z domu nie wychodzę chyba, że wieczorem kiedy się trochę ochładza na dworze. No to tyle.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie narzekam na wakacje. Narzekam na teatr, w którym chyba myśla, że będziemy zawsze wszędzie na ich zawołanie a oni mają nas głęboko w dupie.

    Tylko Awanturę. Ale ze trzy razy.

    OdpowiedzUsuń