Całkiem niedawno wróciłem ze Śląska. Spędziłem tam prawie tydzień i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że był to najlepszy czas w trakcie tegorocznych wakacji (póki co, Woodstock i Iława przede mną). Zabawa była przednia. Jak zwykle najlepiej spędziłem czas w towarzystwie Marceli i Julii. Aga i Klaudia też były, ale mało czasu spędziliśmy razem. Zwłaszcza że Agata ciągle spała (!). Mimo że już wróciłem to bardzo chętnie wybrałbym się tam jeszcze raz. Mogłem w sumie zostać, ale wtedy wypadłbym z Woodstocku, a na to pozwolić nie mogę. W końcu przez ostatnie lata nie było mi dane się bawić na Łudzie.
Dotarło do mnie, że następne spotkanie rodzinne będzie zapewne za cztery lata. Szkoda. Nie obraziłbym się gdyby odbywało się ono co roku. Nie musiałaby to być cała rodzina. Przynajmniej ta bliższa. Byłoby super. Trzeba będzie o tym z odpowiednimi osobami porozmawiać. Dotarło też do mnie, że z Wrocławia będę miał bliżej na Śląsk, co być może zaowocuje częstszymi wizytami (brzmi jak groźba dla Marceliny i Julii xD). Ale zobaczymy jak to będzie. Studia zweryfikują moje wszystkie plany.
Jutro przed południem jadę do Kostrzyna. Woodstock się zbliża, Krav już pojechał zająć miejsce. Teraz tylko trzeba się tam dostać i odnaleźć. Będzie dobrze, dam radę. A przede mną 4-5 dni w brudzie. Takie małe odstresowanie i odseparowanie do życia codziennego.
Stay tuned (będę tweetował z pola Kostrzyńskiego)! And have a good weekend!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz