Całkiem niedawno wróciłem ze Śląska. Spędziłem tam prawie tydzień i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że był to najlepszy czas w trakcie tegorocznych wakacji (póki co, Woodstock i Iława przede mną). Zabawa była przednia. Jak zwykle najlepiej spędziłem czas w towarzystwie Marceli i Julii. Aga i Klaudia też były, ale mało czasu spędziliśmy razem. Zwłaszcza że Agata ciągle spała (!). Mimo że już wróciłem to bardzo chętnie wybrałbym się tam jeszcze raz. Mogłem w sumie zostać, ale wtedy wypadłbym z Woodstocku, a na to pozwolić nie mogę. W końcu przez ostatnie lata nie było mi dane się bawić na Łudzie.
Dotarło do mnie, że następne spotkanie rodzinne będzie zapewne za cztery lata. Szkoda. Nie obraziłbym się gdyby odbywało się ono co roku. Nie musiałaby to być cała rodzina. Przynajmniej ta bliższa. Byłoby super. Trzeba będzie o tym z odpowiednimi osobami porozmawiać. Dotarło też do mnie, że z Wrocławia będę miał bliżej na Śląsk, co być może zaowocuje częstszymi wizytami (brzmi jak groźba dla Marceliny i Julii xD). Ale zobaczymy jak to będzie. Studia zweryfikują moje wszystkie plany.
Jutro przed południem jadę do Kostrzyna. Woodstock się zbliża, Krav już pojechał zająć miejsce. Teraz tylko trzeba się tam dostać i odnaleźć. Będzie dobrze, dam radę. A przede mną 4-5 dni w brudzie. Takie małe odstresowanie i odseparowanie do życia codziennego.
Stay tuned (będę tweetował z pola Kostrzyńskiego)! And have a good weekend!
1. Wczoraj wróciłem z Wrocławia. Zdaję sobie sprawę z tego, że parę moich wpisów już się zaczynało podobnie, ale co poradzę na to, że tak jest. W końcu zaczęło padać. Muszę przyznać, że bardzo przyjemnie się spaceruje po Wrocławiu w deszczu. A skoro już o Wrocku mowa: powoli zaczynam przygotowywać się do przeprowadzki. Póki co są to raczej plany co muszę ze sobą zabrać, co kupić, jak pokój przemeblować, ale od czegoś trzeba zacząć. Szczerze mówiąc nie mogę się już doczekać. W piątek na PWr wywiesili listę przyjętych, którzy zgłosili się z dokumentami. Teraz mogę już powiedzieć, ze jestem studentem Politechniki. Super.
2. Moje wakacyjne plany ciagle ewoluują. Początkowy plany był taki: maj, czerwiec, lipiec - obijanie się + okazjonalne wyjazdy do Wrocławia, sierpień - morze, Iława, wrzesień - obijanie sie + teatr + przygotowania do przeprowadzki. Jednak muszę wprowadzić poprawki do mojego planu. W tym tygodniu prawdopodobnie pojadę na Śląsk. Może pobędę tam z tydzień. W każdym razie muszę wrócić przed 29.07 bo (i tu kolejna aktualizacja planów wakacyjnych) Woodstock. Potem plany nie zmieniaja się. Iława i morze wciąż aktualne. Jednak wrzesień to kolejne zmiany. Prawdopodobnie na początku polecę na tydzień do Anglii do Łukasza. Zobaczyć swojego przyszłego chrześniaka. A co z teatrem? I don't care. Prawdopodobnie i tak mało kto będzie tekst pamietał. Ja już prawie nic nie kojarzę.
3. Woodstock. Jadę pierwszy raz od bardzo długiego czasu. Zawsze były chęci, ale nie było możliwości z pewnych powodów. Jadę z Gorzowa, z Kravcem. Być może od nas też ktoś jedzie, ale co tam. Tak w ogóle to chciałbym wziąć udział w biciu rekordu w graniu na instrumentach z recyklingu. Allegro organizuje cos takiego na Woodstocku, można się będzie przejść.
4. Śląsk Wrocław do boju! Co prawda Ekstraklasa mnie niezbyt jara, a z drużyn polskich lubie tylko Śląsk i Lech Poznań to zastanawiam się nad kupnem karnetu na mecze Śląska w rundzie jesiennej. W końcu futbol zawsze spoko. Wiem, że Śląsk potęgą nigdy nie będzie (znaczy się jest, ale tylko w Football Managerze pod moim kierownictwem:P), ale nie chodzi o to aby kibicować tylko tym, którzy wygrywają.
5. Jako że mamy wakacje Michał ogląda różne dziwne seriale, których w roku szkolny prawdopodobnie nie tknął nawet kijem. Póki co jednak okazuje się, że popełniłby błąd. Ostatnio zacząłem oglądać Glee. Musical komediowy. Nie wiedziałem, ze coś takiego może być naprawdę fajne. Od jesieni będzie co oglądać. A tymczasem zabieram się za Fringe.
6. Zamówiłem akustyka, nawet juz go mam w domu. Bardzo fajna gitara. Podoba mi się jej brzmienie. Nie podoba mi się jedynie to, że póki co nic konkretnego zagrać nie potrafię. Oraz to, że boję się grać głośno, bo zaraz ktoś przychodzi i marudzi żebym coś zagrał. A ja nie lubię grać przy kimś. Zwłaszcza póki dobrze nie potrafię. Dlatego póki w domu pełno ludzi na akustyku gram raczej okazjonalnie. Za to na basie często. Nawet bardzo.
Upał-dupał. Nie znoszę lata, ale tegoroczne jest jeszcze gorsze niż zwykle. Ogólnie jestem entuzjastą zimy. Jak jest mi zimno to się po prostu cieplej ubiorę. Z kolei w lecie jest taki problem, że jak mi za gorąco to co prawda mogę się rozebrać, ale od pewnego momentu już bardziej się po prostu nie da. O tyle dobrze, że płeć przeciwna z tego prawa często korzysta ku uciesze moich (i nie tylko moich) oczu. Dajmy na to taki Wrocław. Tam aż strach wyjść na ulicę! Owszem, miło jest sobie popatrzeć, ale póki co moja nieśmiałość w stosunku do kobiet wygrywa z moją pewnością siebie. Od października trzeba będzie się ostro za siebie wziąć. Zresztą, trzeba będzie to zrobić wcześniej. Może Iława będzie odpowiednim miejscem? Jedziemy tam z Kravcem z wyznaczonym celem. Ciekawy jestem czy oda się nam go zrealizować.
Dziś mijają równe dwa miesiące od mojej ostatniej matury, czyli w zasadzie dwa miesiące od rozpoczęcia wakacji. Strasznie szybko to zleciało. Nic konkretnego przez ten czas nie zrobiłem poza zniechęceniem paru osób do mnie. Standard. Tegoroczne wakacje będą prawdopodobnie najbardziej "wyjazdowymi" wakacjami w moim życiu. Póki co byłem tylko we Wrocławiu. Dwa razy. Ale w najbliższym czasie mam zamiar pojechać na Śląsk do moich ulubionych kuzynek (Julia, Marcelina - to o was). Później na tydzień do Ustki, a następnie długo oczekiwana Iława. A co dalej? We wreśniu parę występów z teatrem. Co prawda jest okazja żeby pojechać na obóż sportowo-rekreacyjny z Polibudy i na Obóz Adaptacyjny czegośtam we wrześniu, ale z pewnych powodów chyba jednak odpada. Łukasz chciał też żebym przyleciał do niego do Anglii. Ale jeszcze przed wakacjami zadeklarowałem się, że wrzesień będę miał wolny. I przez teatr wszystko sie sypie.
Skoro już wspomniałem o Śląsku. Tam spędziłem najlepsze chwile mojego wciąż trwającego dzieciństwa. Pamietam jak wakacyjne wyjazdy do Pielgrzymowic były główną atrakcją sezonu letniego. Tak jest zresztą do dziś, jednak coraz rzadziej się udaje tam pojechać. W tym roku mam nadzieję że się uda. Julia pisała do mnie wczoraj co mnie bardzo ucieszyło. Pogadaliśmy sobie jak za starych dobrych czasów. I teraz nabrałem takiej chęci żeby Śląsk odwiedzić jak nigdy. Zwłaszcza, że nie byłem tam z rok. Jak nie wiecej. Muszę się tylko dowiedzieć czy Marcelina też jest czy gdzieś wyjeżdża. Julia jest w ogóle dobrym tematem na osobny wpis. To chyba najwspanialsza kuzynka jaką mam. Aż szkoda, że jest rodziną. Z drugiej strony jednak gdyby nie była rodziną zapewne nigdy byśmy się nie spotkali. To dziwne, ale większość kobiet które mi się podobają ma jakieś cechy wspólne z Julią. Można powiedzieć, że jest moim punktem odniesienia.
PS1. Zabierzcie to pieprzone słońce! I te wszystkie latające gówna zwane przeze mnie fruwatonami.
PS2. Finał dziś! Bez względu na to kto wygra będę zadowolony. Ważne że Niemcy nie wygrają. Swoją drogą szkoda Urugwajczyków.
Wcześniej wspominałem o dylematach. Nieaktualne. Nadszedł siódmy dzień lipca i dowiedziałem się, że zostałem przyjęty na Politechnikę Wrocławską. Długo nie czekając zebrałem wszystkie potrzebne dokumenty i na następny dzień w siadłem w autobus do Wrocławia. Resztę tego dnia (czwartku) spędziłem na obijaniu się. Na następny dzień z samego rańca ruszyłem na przystanek, wsiadłem w tramwaj linii 12 i ruszyłem. Wysiadłem na przystanku, z którego kawałek do PWr był ale to nieważne. Była trochę kolejka na wydział elektroniki, ale poczekałem i złożyłem papiery. Teraz tylko trzeba czekać na list, w którym będą podane daty rozpoczęcia i innych eventów.
Wczoraj wróciłem do domu i szczerze mówiąc nie wiem co począć. Z niecierpliwościa oczekuję na wyjazd do Iławy. No i na International Suit Up Day.
Nie chce mi się pisać nic więcej. Bawcie się dobrze na wakacjach :D
No i wróciłem z Wrocławia. Co prawda w czwartek jadę znów, ale to nie jest ważne. Ostatni weekend utwierdził mnie w przekonaniu, że Wrocław to miejsce, w którym chcę mieszkać. Podobało mi się wiele zwykłych rzeczy. Począwszy od marszu ze Strzegomskiej na Pabianicką, który zajął mi około godziny, a na autobusowej wycieczce z Zadupia (zwanego potocznie Kleciną) na Nowy Dwór kończąc. Tak swoją drogą, to gdy szedłem ze Strzegomskiej napotkałem parę fajnych rzeczy, o których istnieniu albo nie miałem pojęcia, albo wiedziałem że są, ale nie widziałem. Największym zaskoczeniem był dla mnie Pociąg do Nieba. Niby największa rzeźba w Polsce. Możliwe. W każdym razie bardzo fajnie to wygląda. Z rzeczy, o których wiedziałem ale nie widziałem warto wspomnieć o krasnalach rozsianych po rynku i okolicach. Część widziałem już wcześniej, ale wydaje mi sie, że jest ich coraz więcej.
Bardzo spodobał mi się pub PRL w rynku. Znaczy sie wiedziałem o nim wcześniej, byłem nawet, ale teraz urzekło mnie to co stało się podczas transmisji meczu Niemcy - Argentyna. W przerwie, podczas gdy w innych pubach pokazywali studio, w PRL-u puścili bajkę. Tak dziwnej bajki dawno nie widziałem. Nie jest to "Jak działa jamniczek", ale też jest dobre.
Skąd tytuł posta? Już tłumaczę. O tym dylemacie wspominałem już chyba wcześniej (nie chce mi się tego sprawdzać). Informatyka w biznesie na UE czy Elektronika i Telekomunikacja na PWr? Z jednej strony chciałbym na UE, bo bliżej, bo lżej, bo UE zawsze spoko. Z drugiej zaś strony na EiT jest specjalność, która tak mi się podoba, że gotów byłbym zaryzykować ten rok. Tylko, że nie wiem czy nie porywam się z motyką na słońce. Może i umiem matmę i fizykę, ale tylko w podstawowej wersji, a jeśli o fizykę chodzi to nawet nie do końca. I jak znam swój zapał do nauki to raczej ciężko bedzie mi nadrabiać zaległości. Ale zobaczymy. Do czwartku mam czas na dokonanie wyboru.
Słucham ostatnio dużo kanadyjskiej muzyki. Jakoś nie wiem czemu lubię ten kraj (mimo że Polonia głosowała na Kaczyńskiego). Chciałbym tam kiedyś pojechać. Jeśli nie na stałe, to chociaż na jakiś czas. Ale wracając do kandyjskiej muzyki chciałbym polecić trzy zespoły: Billy Talent, Priestess oraz Barenaked Ladies. Naprawdę dobra muzyka.
Katarzyna założyła bloga. Dużo tam zdjęć (co w sumie nie jest dziwne, zważywszy na to, ze fotografia to jej pasja), ale pisać też coś pisze. Polecam, bo fajne rzeczy pisze. No i ma urodziwe koleżanki. http://kasiawuphotography.blogspot.com/ <- O!
Skoro ten wpis stał się pełen różnych tematów, to teraz jeszcze wprowadzę zamęt wracając do tematu początkowego. Wrocław. Kiedy tak spacerowałem po zatłoczonych ulicach tego miasta napisałem do Kravca, że dużo. Z tego co wiem, to Kraviec jednak chciałby na studia do Wro. Good! Bez dobrego skrzydłowego ani rusz. Zdałem sobie z tego sprawę, że samemu nic się nie zdziała.
W ogóle liczę na to, że spoko ekipa się uzbiera. Zdzichu jest raczej pewny. Do tego jeszcze dojdzie prawdopodobnie Nazar, Jurek, Głowa no i najważniejsza osoba spośród wymienionych: Domi. Krótko: może być super.
Jakby to Zdzichu powiedział: nowy wpis na blogu zawsze spoko.