poniedziałek, 30 maja 2011

Post no.29: Maj.

Maj w sumie już za nami, dlatego też postanowiłem się pokusić o podsumowanie tego jakże pięknego miesiąca.

Ale zacznijmy od początku. Na dzień dobry majówka, która w sumie niczym szczególnym się nie odznaczyła. Ot, byłem u Krysiaków i to w sumie tyle. Potem niecały tydzień zajęć i juwenalia. Tu już działo się więcej. Najpierw Projekt PIWO, na który ledwo udało mi się dostać. Zresztą nie obejrzałem całego bo tak jakoś wyszło. Ogólnie może być, ale bez rewelacji. Najfajniejszym wspomnieniem z tegorocznych juwenaliów na pewno będzie wspomnienie pochodu juwenaliowego. Całkiem przyjemna impreza, a okrzyki "Do roboty! Do roboty!" do budowlańców przy Bibliotece Główej Uniwersytetu Wrocławskiego to coś pięknego. Po juwenaliach nadszedł czas na naukę i podejmowanie decyzji. Zdecydowałem, że od przyszłego roku akademickiego idę na Informatykę na W8. Może być ciekawie. I w końcu nadszedł punkt kulminacyjny jeśli chodzi o maj - wyjazd do Koszalina z teatrem. Jak się okazało wyjazd był do Mielna, ale to jeszcze lepiej. Co prawda przez pewną osobę nic tam nie zdziałalismy poza naprawdę dobrym występem, ale wyjazd sam w sobie był bardzo miły. Poznałem parę fajnych osób w tym niesamowitą Anię z Brzegu. Tak pokręconej osoby jeszcze nie znałem. Jak już wspomniałem wyjazd był udany pod pewnym względami i była to miła odskocznia od codzienności. No ale mimo wszystkiego co się tam wydarzyło (część wtedy wydawała mi się sensowna, a teraz nie jestem w stanie się do tego przekonać) muszę sparafrazować słynne zdanie na temat Las Vegas - What happens in Mielno stays in Mielno. Za to ostatni tydzień minął bez jakichkolwiek szaleństw. No może poza weekendem, który był nieziemsko udany. Pal licho Angelanę w Olbrachtowie, ważniejsze było to co działo się parę godzin wcześniej. Po długim okresie czasu udało mi się znów spotkać z moją ulubioną altowiolistką (nie śmiać się!) - Pati i było miło, nawet bardzo. I to tyle.

Z mocno ogólnych rzeczy - Radio LUZ pochłania coraz wiecej mojego czasu, ale nie przeszkadza mi to zbytnio, jest coraz fajniej, zna się coraz wiecej osób i w ogóle pozytywnie bardzo. A na uczelni zaczął sie okres zaliczeń. Jedne idą lepiej inne gorzej, ale myślę że koniec końców będzie dobrze.

Na koniec parę słów o sporcie, bo bez tego moje wpisy nie mają prawa bytu. Vancouver Canucks w finale Pucharu Stanleya! Powalczą z Boston Bruins, ale mam nadzieję że nie dadzą im szans. A teraz szybciutko z hokeja do piłki nożnej: ŚLĄSK! ŚLĄSK! WICEMISTRZOWIE POLSKI! Od przyszłego sezonu będzie trzeba wybrać się na Ligę Europejską na nowy stadion :)

A teraz na prawdziwy koniec link do jednego z utworów wspaniałej wokalistki jaką niewątpliwie jest Adele.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz