poniedziałek, 7 lutego 2011

Post no.27: Super Bowl itp.

Wczorajszą/dzisiejszą noc spędziłem pod znakiem Super Bowl. Postanowiłem obejrzeć ten jakże reklamowany w Stanach mecz żeby w końcu dowiedzieć się co tak naprawdę Amerykanie widzą w tym ich oszukanym futbolu. Kłamię, to nie był jedyny powód. Drugi jest taki, że chciałem zobaczyć reklamy. Tak, reklamy. Firmy wydają grube pieniądze po to żeby wyemitowano ich reklamy w trakcie Super Bowl. Nie ma co się dziwić, w zeszłym roku finałowy mecz NFL oglądał w telewizji ok. 100 milionów Amerykanów. To też prawdopodobnie jest przyczyną tego, że reklamy nie były beznadziejne. No i w trakcie całego meczu było z po parę reklam danej firmy i każda była inna.

Ale dość o reklamach. Sama otoczka meczu mnie poraziła. Na dzień dobry gwiazda Glee, Lea Michelle, coś tam zaśpiewała, nie pamiętam co. Potem obowiązkowy hymn USA w tym roku zaśpiewany przez Christinę Aguilerę. No i zaczął się mecz. Naprzeciw siebie stanęli Green Bay Packers i Pittsburgh Steelers. Jako że nie znam się na futbolu amerykańskim kibicowałem Steelersom (z Pittsburgh jest moja ulubiona drużyna hokejowa). Na temat samego meczu nie będę się za bardzo rozpisywał, jeśli ktoś chce to na sport.pl jest relacja, a na nfl.com jest skrót.

Powiem tyle - po obejrzeniu całego meczu zacząłem troszkę jarzyć o co tak naprawdę chodzi w tym całym futbolu amerykańskim. Ale nie na tyle żeby zrozumieć czym tak bardzo zachwycają się ludzie za oceanem. Jak dla mnie sport całkiem miły, ale bez przesady. Nie umywa się do hokeja, czy nawet do piłki nożnej. A do curlingu to już w ogóle. W każdym razie mam zamiar się trochę ogarnąć w temacie, bo ogląda się miło, choć cały mecz wygląda w 90% identycznie. Samo Super Bowl warto obejrzeć dla samej otoczki.

Byłbym zapomniał. W przerwie po dwóch kwartach zagrał zespół Black Eyed Peas wspomagany przez Slasha i Ushera. Po meczu zaś miał zostać wyemitowany nowy odcinek Glee związany z Super Bowl. Niestety już nie wytrzymałem i poszedłem spać, ale zaraz będę miał na kompie tenże odcinek. Mam nadzieję, że po dość długiej przerwie Glee wróci na sensownym poziomie.

PS. Amerykanie to mistrozwie w upychaniu reklam. Na moje oko w ciągu 10 minut było 5 przerw na reklamę.

PS2. Uniknąłem sesji. Jaj!

4 komentarze:

  1. mam nadzieje ze polsat się od nich tego nie nauczy ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. wychodzi na to, że największymi gwiazdami tego spotkania byli nie gracze, a piosenkarze i reklamy ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. W zasadzie można tak powiedzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. kiedy można oczekiwać nowego postu?:)

    OdpowiedzUsuń