wtorek, 31 sierpnia 2010

Post no.21: Iława part 2. Nowy porządek w biologii.

Nowy porządek w biologii wsparty rozważaniami filozoficznymi.

1. Na podstawie obserwacji fauny okolicznych lasów dokonaliśmy podziału zwierzyny na następujące grupy:

a) PTAKI:

  • wróbel (np. gil, sikorka)
  • gołąb (np. kruk, wrona)
  • papuga (np. tukan, pelikan [w tym przypadku jest to akurat krzyżówka papugi z bocianem])
  • bocian (np. czapla, żuraw)
  • kura (np. struś, indyk, bażant)
  • orzeł (np. jastrząb, myszołów, sowa)
  • ptaki mniejszego kolibru (np. motyl, komar, pszczoła)

b) SSAKI:

  • ps (np. wilk, lis, kojot)
  • kot (np. lew, ryś, gepard)
  • koń (np. zebra, okapi, żyrafa, pasikonik, konik morski)
  • krowa (np. hipopotam, nosorożec, słoń)
  • miś (np. orangutan, królik, mysz)

c) JASZCZURY (np. żółw, żaba, smok)

d) RYBY (np. meduzy)

e) ROBAKI:

  • żuk (np. karaluch, Legnica z Gorzowa [Lednica Zbożowa], krab)
  • pająk (np. ośmiornica, kałamarnica)
  • gąsienica (np. zaskroniec, padalec, pyton, anakonda)

Ciekawostka: Legnica z Gorzowa jest niesłusznie uznawana za chodzący słonecznik prażony. Fakt warty odnotowania - niejadalny.

2. Zajęliśmy się również badaniem flory drzewnej na planecie Ziemi. Na podstawie naszych obserwacji stwierdzamy, iż drzewa występują w lasach i wtedy jest drzewostan. Kiedy nie mamy do czynienia z drzewostanem, nie możemy również mówić o lesie. Z tej prostej zależności wynika następujące równanie:

DRZEWOSTAN = LAS

Wyróżniamy 5 gatunków drzew:

  • choinka (np. sosna, świerk)
  • dąb (np. grab, klon, buk)
  • brzoza (np. osika)
  • baobab (np. akacja)
  • drzewa deszczowe

Drzewem deszczowym może stać się każde drzewo pod warunkiem, że większość powierzchni jego listowia jest mokra wskutek działania opadów atmosferycznych ciekłych (deszczu). Wyjątkiem od reguły jest wierzba płacząca, która drzewem deszczowym jest zawsze.


3. Jak powstał nietoperz?

Zapewne wielu z was zastanawiało się skąd wziął się nietoperz, czym on właściwie jest i skąd się wzięła jego nazwa. Na początku myśleliśmy, że nietoperz jest bezpośrednim potomkiem pterodaktyla, co w istocie jest prawdą. Mylne było jednak nasze domniemanie, że nietoperz od pterodaktyla różni się tylko myszą. Badania wykazały, że następuje tam bardziej skomplikowany proces, który prezentuje ilustracja poniżej (ryc.1).



Jeśli chodzi o nazwę to jej etymologię przedstawimy za pomocą krótkiej scenki rodzajowej.

Akcja rozgrywa się na łące pełnej perzu. Znajduje się na niej dwóch słowian. W pewnym momencie na ziemię spadło coś na kształt ptaka. Oto jak przebiegała rozmowa dwóch mężczyzn:

- Popatrz - powiedział Sęrzybor pokazując palcem w zarośla - to chyba jakiś ptak!

Oszmir jednak ptaka nie dostrzegłszy odrzekł:

- Nie, to perz!


4. Trzy główne nurty filozoficzne współczesnego świata.

Stolicyzm - wszyscy są stolikami, zwłaszcza mieszkańcy stolicy z prezydentem na czele. Głównym celem w życiu każdego stolika jest dążenie do posiadania jak największej liczby stołków. Przykładem stolika może być jakikolwiek polityk.

Choracjanizm - wywodzi się od Choracjana Roztokvsa i polega na byciu chorym. Głównym celem zabawy jest wyzdrowienie. Choracjanizm jest motywem przewodnim serialu Scrubs (Hoży Doktoży). Wielu Choracjan twierdzi, że nie są zdolni do pracy. Przykładem Choracjanina jest lekarz domowy (dr House).

Epicureizm - polega na byciu epickim. Przykładem epicureisty może być struś (nie dość, że jest epicki to jeszcze jest kurą!) oraz piesik, który usłyszawszy pytanie "chcesz być epicki?" odpowiedział "hau" i wyszedł z pokoju.


W następnym odcinku zamieszczę słowniczek, zawierające przydatne wyrażenia i zwroty. 


poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Post no.20: Iława part 1.

Wróciłem z Iławy. Było super. Co prawda nie było tak jak w zeszłym roku. W zasadzie to nie znaczy, że było gorzej. Było inaczej. Zamiast się rozpisywać co i jak po prostu spiszę tu swoje zapiski z notatnika. Ewentualnie trochę je rozwinę. Zaczynam od wtorku, bo co było wcześniej nie pamietam:P

17.08.2010r.

- Wstawa!

- Filozoficzna dysputa na temat gatunków ptaków zasiedlających planetę Ziemię: wróbel, gołąb, bocian, kura, orzeł, papuga. 

- Do lasu!

- Obiad, a po obiedzie zajęcia z psychologii z bardzo fajną panią psycholog!

- Wizyta u Truskawkowego Wezyra

- Noc filmowa, światło zgasło, kiwaliśmy się, drzwi się same zamykały.



18.08.2010r.

- Wstawa!

- Jeżwałt - pani gadała, spać się chciało.

- Pan mówi,ł że ochrona środowiska.

- Miliardy ludzi, czekalim na dzierlatki bo się balim, obiad, dwie siatkówki, darmowe waflory-rogery.

- Psychologii cd. Zabawa była przednia i w ogóle pani.

- Mecz w siatkówkę. Polska B- Czechy. Darlim mordy. 3:2.


19.08.2010r.

- Wstawa!

- Do wody (evidence).

- Spotkanie z Cejrowskim. W przeciwieństwie do zeszłego roku iedy był Housem nie opieprza nas tylko dziewczyny. Roślini nazywamy.

- Zostaliśmy zaciągnięci w intrygę mającą na celu zdobycie nw nieletnim. Jako że są to fajne koleżanki (a przynajmniej dwie) - nie oponowaliśmy.


20.08.2010r.

- Wstawa!

- W tym roku w przeciwieństwie do poprzedniego nie dowiedzieliśmy się, że tu dżewo i tam dżewo, tylko że tum trawa i tam trawa. Ważne jest też, że Gorzów leży nad Odrą. W trakcie powrotu rozgorzała podjazdowa wojna psychologiczno-biologiczna. Po powrocie do stacji ktoś zaczął mówić po walońsku. Znaczy Waleńsku.

- Pan w końcu powiedział "i to też jest dżewo". Porozmawialim z panem botanikiem o nalewkach. Na dodatek pan w tym roku był spoko.

- W nocy Magda pomalowała nam oczy. Byliśmy Egicjanami i Egejczykami. Ciekawostka: dobranoc po Egipsku to Heszuasa.


21.08.2010r.

- Wstawa!

- Zmyłem oczy i nie jestem Egipcjaninem, ani Egejczykiem. Dziewczyny mają kaca. Wstyd powiedzieć po czym. 

- Włosy ptaków i zwierząt. Czy tam głosy. Jest konkurs na zgadywanie. Punkty nie mają znaczenia. Wygrała Olas, przed Sisią i Justyną, która tak naprawdę zwycieżyła. A pierwsze dwa miejsca dostały punky za to że lubimy je. Ostatni był Guzik. -3 punkty mimo, że prawie wszyscy odpowiedzieli na tyle samo zagadek. 

- Wnusia pojechała :(

-Pan wszedł i nie zamknął drzwi. Potem się dziwi że bałagan ehh.

-Po drodze do jezioraxa widzieliśmy panią, która pozwoliła dziecku wysrać się na trawnik. Oto jak powinna przebiegać rozmowa:

Ja: co pani robi?

Pani: Dziecko musi!

Ja: Gówno musi!

Jednak tego nie powiedziałem i przeszedłem obojetnie.

- Wieczorny grill ciężko opisać, noc tym bardziej. Nie chce mi się.


22.08.2010r.

- Wstawa!

- Jestem zły i niedobry.

- Powrót w towarzystwie Oli i Asi był całkiem spoko.


W nocy z 21 na 22 sierpnia wybraliśmy parę ważnych osób.

Prezes (pan Kierownik) - Bartek - bo otworzył drzwi w odpowiednim momencie

Zastępca prezesa (wicekierownik) - Guzik - bo tak

Skarbnik - Kraviec - bo za mnie płacił

Sekretarz - Hawek - bo pisze

Miss Universe - Sisia - bo nam pomachała

Vicemiss Universe - Wnusia - bo chora

Druga Vicemiss - Olas - bo wygrała w konkursie i nie mogła wygrac po raz drugi.

Miss puszczy Barlineckiej - Justyna - bo jest z Berlina i wygrała konkurs mimo że miała trzecie miejsce.

Miss World - pani spycholog - bo to chyba oczywiste.


W ciągu najbliższych dni opublikuję również nasze zapiski na temat biologii oraz nowy słowniczek.


wtorek, 3 sierpnia 2010

Post no.19: WOODSTOCK!

Woodstock, Woodstock i po Woodstocku. Liczyłem na to, że będzie fajnie, porynywalnie do tego jak było na Śląsku. Ale tego co było się nie spodziewałem. Tegoroczny Woodstock naprawdę wysoko podniósł poprzeczkę "fajności" przed Iławą. Było genialnie zarówno pod względem muzycznym, jak i pod względem społecznym (?). 

Zacznę od początku. W czwartek z rańca (ok. godziny 11) pojechałem do Zielonej Góry na pociąg, który planowo miał być o 13:17. Miał jednak 40 min opóźnienia, a jak się póxniej okazało to niewiele zmieniało ponieważ tylko nielicznym udało się do niego wsiąść. Jako że na dworcu spotkałem Kapiego i spółkę to podczepiłem się pod nich i razem czekaliśmy na następny (15:37) pociąg, który również miał jechać z Wrocławia, więc pewnie też był pełny. Na szczęście przed przyjazdem tego drugiemgo PKP podstawiło pusty pociąg i jakoś udało się nam wejść, a nawet zdobyć miejsce siedzące. A co było w pociagu? Jaja niesamowite, ale ciężko to streścić. Wolę nie tracić miejsca na opisywanie pociągu szczegółowo. Tylko jedna rzecz jest warta wspomnienia. Kilka stacji przed Kostrzynem zaczęło coś dymiś spod kół. Musieliśmy się zatrzymać. Najlepszy w tym wszystkim był czyjś komentarz "Jedźmy, może nie spłoniemy do Kostrzyna".

Po dojechaniu na miejsce ruszyłem z buta w stronę woodstockowego pola. Było to parę kilomentrów drogi. Po drodze spotkałem Kravca. Pokazał mi gdzie nasz namiot i poszliśmy na piwo. Ogólnie czwartek (a raczej jego końcówkę, w Kostrzynie byłem koło 17:30) spędziliśmy na nicnierobieniu, wieczorem poszliśmy na chwilę w pogo pod małą scenę.

Piątek zaczął się od małych problemów z żołądkiem (dzięki, Krisznowcy!), ale później było już tylko lepiej. Spotkałem się ze Zdzichem i jego małym obozem, w którym spedziłem zresztą prawie cały Woodstock. Świetni ludzie. Tego też dnia przypadkiem  wpadłem na Potę i na Calli, co było bardzo miłe. Z braku czegoś ciekawszego do roboty poszedłem na koncert Łąki Łan. Nie znałem wcześniej tego zespołu. Teraz żałuję. Koncert genialny. ŁŁ pokazali co to znaczy charyzma sceniczna. Potem czekałem na Lao Che. Wraz z Kravem poszliśmy odwiedzić jego gorzowskich znajomych. W sumie teraz też ich znam. Wieczorem usiedliśmy koło Wioski Kriszny i mówiliśmy wszystkim siema. Śmiesznie było. Potem koncert Lao Che, który wydawał mi się być najlepszym koncertem tego Woodstocku. 

W sobotę nic bardzo ważnego sie nie działo, poza siedzeniem u Cicha, piciem piwa, free hugsami (nice!) i Kravcowym beer kiss incident. Jeśli chodzi o muzykę to spodobało mi się Panic Cell.

Niedziela to dzień, w którym zmeiniłem zdanie jeśli chodzi o najlepszy koncert. Ale po kolei. Z samego rana poszedłem z Kravcem i KOlinym do ASP na warsztaty improwizacji kabaretowej. Coś wspaniałego. Zaczęło się od ćwiczeń rozluźniajacych, a skończyło na improwizacji na scenie. Po niektórych moich tekstach dostawałem wieksze brawa niż kiedykolwiek w teatrze i od większej publiczności niż kiedykolwiek w teatrze. To naprawdę genialne uczucie. Żałuję tylko, że nie chodziłem na te warsztaty od piątku. Inicjatywo Sceniczna Fruuu z Zielonej Góry - jeszcze raz dzięki!

Po południu łaziliśmy to tu, to tam aby w końcu się wybrać na koncert Jelonka. W zasadzie to nie było go w planach, ale nam się spodobała muzyka kiedy przechodziliśmy niedaleko sceny. Jelonek dał czadu, w pogo były ściany, zabawa była przednia. Najlepsze jednak miało dopiero nadejść. Po Jelonku na scenę wszedł Jurek z zamiarem zakończenia Woodstocku. Najpierw jednak mieliśmy wykonać piosenkę specjalnie skomponowaną na tą okazję. Piosenka świetna. Mam nadzieję, że kotś nagrywał bo kiedy zespół dalej grał Jurek nawijał i nawijał. Ale nawijał zajebiste rzeczy. To był moment, w którym autentycznie poczułem się szczęśliwy. Rozejrzałem się, dookoła pełno ludzi, na scenie też było trochę. Po odśpiewaniu piosenki dwa razy, po dwukrotym śpiewaniu Sto lat i po zaśpiewaniu hymnu Woodstock się zakończył.

Wróciłem do domu brudny, niewyspany i lekko głodny. Ale tego co tam przeżyłem nie zapomnę. Widzimy się za rok na Woodstocku!

A tu mój mały ranking koncertów:

1. Jelonek + zakończenie Woodstocku.

2. Lao Che

3. Łąki Łan

Jeśli chodzi o muzykę to podobało mi się jeszcze Panic Cell, nowy zespoł Titusa, Orphan Hate i parę mniej znanych zespołów, których nazw zresztą nie pamiętam.

Jeśli jeszcze nie byłeś na woodstocku to na przyszy rok wpadaj i zobacz na własne oczy jaka świetna atmosfera tam panuje, jacy otwarci ludzie tam są i jakcy świetni artysci tam występują.