poniedziałek, 18 lipca 2011

Post no.31: Sesja i Śląsk.

Minęła któraśtam a więc nadszedł czas na wiadomości sportowe. W dzisiejszym wydaniu o wynikach Sesja Cup, który odbył się na przełomie czerwca i lipca, a także o kończącym się dziś zgrupowaniu drużyny Olbrachtów Hawks w Golasowicach/Pielgrzymowicach na Górnym Śląsku. Michał Hawełka, zapraszam!

5 lipca zakończyły się trwające blisko trzy tygodnie rozgrywki Summer Sesja Cup. Udział wzięło cholera-wie-ile drużyn, a zwyciężyła jak co roku drużyna Politechniki Wrocławskiej. Skupimy się jednak na potyczkach jednego z przedstawicieli Olbrachtów Hawks z kolejnymi zawodnikami PWr. Zaskakujące jest to, że Wrocławianie dość długo napotykali na opór ze strony drużyny z okolic Żar. Ale zacznijmy od przedstawienia zawodników. Hawek, bo to jego spotkania z graczami Polibudy przedstawimy, do turnieju podszedł podbudowany wcześniejszymi sukcesami, czyli świeżym jeszcze zwycięstwem w Pucharze Mniej Ważnych Przedmiotów, a także triumfem w Winter Sesja Cup. Jak się jednak okazało pierwszy udział w letniej edycji nie był aż tak udany. Zaczęło się od pierwszego meczu z Instytutem Fizyki w składzie Mulak-Pawlikowski-Szatkowski. Szybkie trzy bramki i Hawek nie miał czego szukać. Najgroźniejszy standardowo okazał się być Pawlikowski, kapitan Instytutu Fizyki. Po pierwszej porażce Hawek pewny, że gorzej nie będzie przystąpił do drugiego spotkania tym razem z przedstawicielem Instytutu Matematyki(sekcja Analizy Matematycznej), Marianem Gewertem. Walka trwała do samego końca, jednak bramka zdobyta przez Gewerta w ostatniej minucie zadecydowała o jego zwycięstwie. Później w turnieju miały się odbyć jeszcze rewanże zarówno z Fizykami, jak i Matematykami. Dzień po drugiej porażce doszło do starcia z Instytutem Informatyki (sekcja Programowania). Mecz był bardzo jednostronny i zakończył się takim wynikiem, że aż wstyd go tutaj podać, zlitujmy się nad zawodnikami Pwr. Dzięki temu nie był konieczny rewanż. W ogólnym rozrachunku Pwr prowadziło już 2:1 z Olbrachtów Hawks. Do rozegrania pozostały jeszcze dwa mecze: z Matematykami i z Probabilistami. Mecz z Matematykami został poddany przez Hawka, który liczył na korzystny wynik w rewanżu. Mecz z Probabilistami rzutem na taśmę został przez Hawka wygrany. Było więc 3:2 dla Pwr i 3 rewanże do rozegrania. Obyło się jednak bez niespodzianek. Rewanże toczyły się pod kontrolą zwycięzców pierwszych spotkań. W ten oto sposób drużyna Politechniki Wrocławskiej zwyciężyła w finale z Olbrachtów Hawks 3:2 i to ona przez kolejny rok będzie dzierżyła tytuł Master of Sesja. Za chwilę przejdziemy do zgrupowania przegranej drużyny na Górnym Śląsku, ale najpierw ogłoszenie płatne.



Teraz, gdy poznaliście już prawdę i wiecie na kogo głosować* mogę z czystym sumieniem przejść do dalszej części wiadomości sportowych.
A tam, pieprzę. Koniec stylizowanych wpisów (przynajmniej na jakiś czas). Jak wszyscy doskonale widzą Creative Writing w moim wykonaniu jest bardzo okaleczone i upośledzone, dlatego też dalsza część tego posta będzie napisana w miarę normalnie (jak na moje standardy).

Przyjechałem sobie na Śląsk i o pobycie w Golasowicach nic specjalnego powiedzieć nie mogę, bo jak zwykle był nudny i trzeba było słuchać jak Kaśka drze bezustannie mordę. Ale jaśniejszymi punktami tego wyjazdu oczywiście były wizyty w Pielgrzymowicach. Spotkałem się ze swoimi ulubionymi kuzynkami po roku przerwy. Z Marcelą jak to z Marcelą, zawsze jest fun, fun, fun, fun. Do tego pograliśmy w badmintona i w ogóle. Było zabawnie, a w sobotę wieczorem odbył się grill. Nie powiem, obawiałem się że szału nie będzie, ale jak się później okazało niepotrzebnie. Było super i w ogóle szpas. Szkoda tylko że druga ulubiona kuzynka zwana Julią nie przyjechała, bo miała ważniejsze rzeczy do roboty. No ale na następny dzień się zrehabilitowała i też było miło. Zauważyłem na dodatek, że z wizyty na wizytę kuzynki robią się coraz bardziej hot. Za moment wyjeżdżam stąd ze wspomnieniami, które prawdopodobnie będą musiały mi wystarczyć na cały kolejny rok. No chyba że stanie się cud i Górny Śląsk w końcu zawita w lubuskie, albo chociaż na Dolny Śląsk. W sumie nie wiem co mam więcej napisać. Nie jestem w stanie ubrać w słowa tego co czuję każdego roku po wizycie w Pielgrzymowicach czy Bziu (o przepraszam, w Jastrzębiu). Nie pozostało mi nic innego jak pozdrowić moje ulubione kuzynki – Marcelinę, Julię i Agatę. Zwłaszcza tą drugą bo się domagała, a także jest prawdopodobnie jedną z niewielu osób, które czytają moje wypociny. A o takich trzeba dbać. Take care!


*1. sarkazm : złośliwa ironia, szyderstwo (by sjp.pl)