Aloha!
Dawno nie pisałem. Po części dlatego, że mi sie nie chciało, a po części dlatego, że nie miałem czasu. Wrocław jest strasznie czasożerny. Momentami. Przez ostatnie dwa tygodnie albo wracałem późno do domu, albo siedziałem bez celu przy lapku.
Dwa dni statystowałem do Pierwszej Miłości. Było spoko, poza tym że w pierwszy dzień było cholernie zimno. Na drugi dzień ubrałem się na cebulkę i jak na złość świeciło słońce, więc było mi za gorąco. Też mi coś.
Byłem na imprezie u Fryty, chociaż to w zasadzie Pota organizowała. Było dużo dziewcząt, co zapewne prowadzi Was do wniosku, ze nie była to impreza polibudowa. Zabawa była przednia, no i w nocy zrobilismy coś tak głupiego, a zarazem epickiego, że bania mała. Ale szszsz... Nie było tematu.
Weekend w domu. W miarę nudno, nie wiem czemu ale jakoś bardziej mi się podoba we Wrocku. Wszystkich Świętych jak zwykle nudne, nic się nie dzieje, wszyscy nagle udają pobożnych.
Do Wrocławia wracam jutro z samego rana, bo o 13 mam kartkówkę z programowania. Będzie zabawa! Na szczęście w tym tygodniu tylko 3 dni zajęć i znów weekend. Po weekendzie jeden dzień zajęć i wolny kolejny tydzień. Super. Szkoda tylko, że jutro wspomniana kartkówka z programowania, w czwartek ćwiczenia z analizy, a w piątek ćwiczenia z algebry i wykład z analizy. Co najgorsze, w poniedziałek mam ćwiczenia z grafiki inżynierskiej, a jak wszyscy doskonale wiemy Hawek =/= Mistrz Rysunku Technicznego. Powiem więcej, Hawek =/= Osoba Potrafiąca Cokolwiek Narysować. Ale jakoś damy radę.
A Kravcowi wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Tera ja!
BB